poniedziałek, 3 lipca 2017

"Laboratorium pod napięciem" - „Science Bob” Pflugfelder i Steve Hockensmith


Wakacje to czas przygód również tych, które przeżywamy wraz z bohaterami czytanych wówczas książek. Moje dzieci szczególnie mocno przyciągają ostatnio do lektury różnorakie zagadki i tajemnice. Lubimy wspólnie pobawić się w detektywów, spekulować nad rozwikłaniem jakiejś tajemnicy śledząc jednocześnie poczynania bohaterów. Jeżeli i wy lubicie takie klimaty z pewnością zainteresuje was książka, która miło zaskoczyła zarówno mnie jak i moje dzieci pt. "Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem". Zapewniam, że nudzić się przy niej nie będziecie ;)

Cała historia rozpoczyna się od przyjazdu dwójki rodzeństwa do wujka Newta, do San Francisco. Niki i Tesla mają spędzić u wujka całe wakacje i tym faktem nie są specjalnie zachwyceni. Okazuje się jednak, że wujek nie jest zwyczajnym nudnym człowiekiem o czym przekonują się już pierwszego dnia. Otóż wujek Newt jest zapalonym naukowcem. Całe dnie poświęca na tworzenie swoich wynalazków. Dzieci z kolei po rodzicach również odziedziczyły smykałkę do tworzenia wynalazków i laboratorium wujka to dla nich istny raj. W dodatku ten pozwala swoim gościom na korzystnie z niego do woli i dzieci od razu ochoczo zabierają się do pracy. Postanawiają zbudować rakietę. Gdy ich dzieło jest gotowe postanawiają znaleźć miejsce aby je wypróbować. Rakietę udaje się uruchomić i jak się okazuje leci całkiem wysoko. Niestety ląduje na tajemniczej posiadłości ogrodzonej wysokim murem. Aby odzyskać rakietę i wisiorek Tesli, który przypadkiem się w nią zaplątał trzeba będzie nie lada wysiłku. Tajemnicza posiadłość przypomina bowiem twierdzę, której strzegą dwa wyjątkowo agresywne psy i zagadkowi, mało sympatyczni budowlańcy...

Powieść jest pierwszym tomem przygód tytułowych bohaterów, którzy zupełnie przypadkiem angażują się w rozwikłanie tajemnicy domu starego Landrigana wcielając się tym samym w role detektywów. Wyjątkowym umiejętnościom dzieci nie oprze się żadna zagadka. Rodzeństwo bowiem po zbudowaniu rakiety i jej niefortunnym locie aby ją odzyskać konstruuje kolejne wynalazki. Dzieci wymyślają dla przykładu model kota, który sam się porusza zwabiając w ten sposób psy oraz wiele innych ciekawych wynalazków. Co najfajniejsze każdy z gadżetów skonstruowanych przez bohaterów czytelnik może odtworzyć i wypróbować samodzielnie dzięki dokładnej instrukcji ich wykonania podzielonej na etapy oraz jego ilustracji. Naprawdę warto ;)

Książka napisana jest w dobrym stylu. Wciągająca akcja i zawiła tajemnica, której rozwiązania nie sposób się domyślić, zachęcają do czytania. Na jej kartach pojawiają się różnorodni bohaterowie. Poza ekscentrycznym wujkiem Newtem są dzieci Silas i DeMarco, które przyłączają się do Nikiego i Tesli. Pojawiają się też mniej sympatyczne postacie jak ludzie podający się za budowlańców i spędzający cały czas w tajemniczej posiadłości czy tajemnicza dziewczyna, którą dzieci dostrzegły w jednym z okien, a to nie koniec... Jest  też kilka zabawnych epizodów, więc o nudzie nie może być mowy. Lekturę czytało nam się się świetnie i mimo iż skierowana jest raczej do młodzieży sama nie mogłam się od niej oderwać. Oczywiście polecam ją wszystkim lubiącym przygody młodym czytelnikom ;)





Wydawnictwo: RM
Oprawa: miękka
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 240
Rok wydania: 2017
Cena: 24,99 zł 19,99 zł


1 komentarz:

Buba Bajdocja pisze...

Brzmi ciekawie! :-)