czwartek, 30 czerwca 2016

Gdzie jest Dory?

"Gdzie jest Dory? Złota księga"
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda wypełniona gąbką
Kategoria wiekowa: 3 - 7 lat
Cena: 31,49 zł

"Gdzie jest Dory? Kocham ten film"
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda
Kategoria wiekowa: 3 - 7 lat
Cena: 22,49 zł


Z okazji premiery kinowej amerykańsko - australijskiego filmu animowanego będącego najnowszą produkcją Disney Pixar "Gdzie jest Dory?" w reżyserii Andrew Stantona, na polski rynek trafił cykl książek poświęcony filmowi. Film ten jest niejako kontynuacją wielokrotnie nagradzanego i lubianego przez najmłodszych filmu "Gdzie jest Nemo?", który gościł na ekranach kin w 2003 roku. Nemo tym razem jednak staje się postacią drugoplanową ustępując pola dużo mniejszej rybce z rodziny błękitków - Dory.

Dory po tym jak pomogła Marlinowi odnaleźć syna, Nemo, zamieszkała wraz z nimi. Ze względu na duże problemy z pamięcią rybka nie wspominała nigdy swojej rodziny ani domu. Pewnego razu pamięć nieoczekiwanie wróciła i Dory ogromnie za nimi zatęskniła. Bez dłuższego namysłu postanowiła wyruszyć w podróż by odnaleźć utraconą rodzinę. Przyjaciele postanowili pomóc jej w tym więc wraz z nią udali się do Zatoki Kalifornijskiej gdzie rozpoczęła się ich niezwykła, pełna zwrotów akcji i niebezpieczeństw przygoda.

Prezentowane powyżej książki różnią się w niewielkim stopniu. Złota księga jest bowiem bogatszą wersją publikacji Kocham ten film, zawiera więcej kadr z filmu i odrobinę bardziej rozbudowany tekst. W obu przypadkach mamy do czynienia z tą sama historią i właściwie bez względu na to, na który tytuł się zdecydujemy, poznamy tę samą opowieść o przyjaźni, wytrwałości i wspaniałych przygodach małej Dory ;)

Na kartach książek dominują kolorowe ilustracje stanowiące kadry z filmu. Tekstu jest niewiele a akcja toczy się wartko. Mimo to przeczytanie całości zajmuje dłuższą chwilę. Z pewnością jednak warto to zrobić. Dory pokazuje bowiem maluchom jak ważna jest w życiu prawdziwa przyjaźń, jak wiele można osiągnąć mając u boku oddanych przyjaciół oraz że warto być wytrwałym w dążeniu do celu.

Myślę, że każda z książeczek zainteresuje dzieci i to zarówno te które jeszcze filmu nie wiedziały jak i te które seans filmowy mają już za sobą. Do przygód ulubionych bohaterów wracać można przecież właściwie bez końca. Historia Dory jest prosta i lekka a jednak ma w sobie coś magnetyzującego, zabawnego, coś co sprawia, że nie można przejść obok niej obojętnie. Poza tym wydawca zadbał w tym przypadku o solidne i estetyczne wydania, które wizualnie są bardzo atrakcyjne dla najmłodszych. Oczywiście polecam ;)




środa, 29 czerwca 2016

"Nowy dom zajączków. Przyjaciele zwierząt" Aniela Cholewińska-Szkolik

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Oprawa: miękka
Format: 128 x 198 mm
Liczba stron: 128
Rok wydania: 2016
Kategoria wiekowa: 6 +
Cena: 14,99 zł


Po pierwszej części przygód rodziny leśniczego z Chabrówki z entuzjazmem zasiadłam do kolejnej lektury z serii "Przyjaciele zwierząt". Tym razem pomocy ludzi potrzebowały małe bezbronne zajączki ale nie od razu trafiły one do domu leśniczego...

"Nowy dom zajączków" to książka będąca drugim tomem nowego cyklu "Przyjaciele zwierząt". Azyl dla zwierząt prowadzony przez panią Helenę ma spore problemy finansowe. Do schroniska dla leśnych zwierząt trafiają dzikie, chore zwierzaki, które po wyleczeniu wracają do naturalnego środowiska. Jednak bez dotacji pani Helena nie może kupić lekarstw ani pokarmu dla zwierzaków. Z pomocą postanawia przyjść żona leśniczego z Chabrówki pani Alicja wraz z dziećmi Amelką i Wojtkiem. Mama dzieci chce napisać artykuł o trudnej sytuacji azylu licząc iż w ten sposób jego czytelnicy zainteresują się nim i przekażą choć drobne środki na dalsze funkcjonowanie schroniska. Okazuje się jednak, że okoliczny gospodarz przywozi do azylu kolejnych mieszkańców. Małe zajączki potrzebują natychmiastowej pomocy jednak pani Heleny nie stać na ich przygarnięcie. Zwierzaki trafiają więc ku uciesze dzieci do leśniczówki. Wojtek rozumiejąc trudną sytuację azylu również postanawia pomóc. Planuje zorganizować zbiórkę pieniędzy w szkole. Rodzeństwo opiekuje się maluchami, które dochodzą do siebie i czują się coraz lepiej. Czy jednak schronisko uda się uratować i czy ciocia Helenka nadal będzie mogła pomagać chorym zwierzakom? A jak potoczą się losy zajączków, czy wrócą szczęśliwie na łono natury, czy będą umiały poradzić sobie tam samodzielnie?

Akcja powieści toczy się wartko, jest bardzo rozwinięta i naprawdę dużo się dzieje. Cieszę się, że dzieci z takich właśnie lektur mogą dowiedzieć się o tym, że jest coś takiego jak azyl dla dzikich zwierząt, miejsce w którym zawsze otrzymają pomoc. Na pewno trzeba też uczyć maluchy empatii, szacunku do życia i uczulać na krzywdę i potrzeby zwierząt. Ta publikacja świetnie się w tym przypadku sprawdza. Autorka na jej kartach pokazała bowiem nie tylko tych dobrych, kochających zwierząt bohaterów ale również tych złych, którzy w dużej mierze poprzez niewiedzę, brak tolerancji i szacunku do istot żywych wręcz wyśmiewali ideę pomocy azylowi i jego mieszkańcom.

Sięgając po lekturę dzieci nie tylko przeczytają ciekawą opowieść o małych zajączkach ale również poznają wiele ciekawostek związanych z życiem tych niezwykłych zwierząt, które przez większą część roku objęte są okresem ochronnym. Informacje te wplecione są w tekst oraz zawarte dodatkowo na kilku ostatnich stronach publikacji w postaci małego kompendium. Poza tym wiele scen autorka zaprezentowała z perspektywy zwierząt. Pisała o ich uczuciach, strachu o tym jak przywiązują się do tych, którzy otaczają je opieką, karmią...

Jeżeli chodzi o historię zajączków to zdecydowanie czytało się ją bardzo przyjemnie, jest wciągająca i pouczająca. Dzieci zapewne ucieszy fakt iż lektura opatrzona jest czarno - białymi ilustracjami, które goszczą średnio na co drugiej rozkładówce. Co równie ważne czytanie ułatwia też prosty tekst i dużych rozmiarów czcionka, która z pewnością zachęci dzieci do sięgnięcia po książkę. Dla mojej córki zachętą okazała się też urocza okładka.

Myślę, że lekturę mogę polecić wszystkim maluchom, które lubią czytać/słuchać o przygodach zwierząt nie koniecznie tych udomowionych jak koty i psy. Nauczy ich ona, że zwierzak to nie rzecz ale żywa istota odczuwająca strach czy ból tak samo jak człowiek. Z pewnością historia małych zajączków warta jest uwagi i poświęcenia jej wolnej chwili, których w wakacje żadnemu maluchowi nie zabraknie ;)





wtorek, 28 czerwca 2016

"Chaber, mały wilczek. Przyjaciele zwierząt" Aniela Cholewińska-Szkolik

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Oprawa: miękka
Format: 128 x 198 mm
Liczba stron: 128
Rok wydania: 2016
Kategoria wiekowa: 6 +
Cena: 14,99 zł


Lubicie książki o zwierzętach autorstwa Holly Webb? Polscy autorzy mogą pochwalić się powieściami o podobnej tematyce wcale nie gorszymi niż te brytyjskie. Przykładem tych słów jest nowa seria pt. "Przyjaciele zwierząt" Anieli Cholewińskiej-Szkolik, autorki książek dla dzieci, która swój debiut literacki odnotowała w 2010 roku. Bohaterami jej najnowszych powieści nie są jednak psy i koty jak to miało miejsce gdy sięgaliśmy po książki Holly Webb, co ogromnie mnie cieszy.

"Chaber, mały wilczek" to, jak wskazuje zresztą sam tytuł, opowieść o wilczku. Zwierzak przyszedł na świat w okolicy leśniczówki w Chabrówce. Niestety okoliczni mieszkańcy wiedząc iż w lesie pojawiły się wilki nie kryli obaw i krytyki w stosunku do nich. Pewnego razu leśniczy usłyszał w lesie niepokojące strzały. Postanowił sprawdzić co się stało i po długich poszukiwaniach wraz  z synem odnalazł osamotnionego, zmarzniętego i głodnego małego wilczka. Leśniczy zabrał zwierzaka do swojej leśniczówki i wraz z rodziną otoczył opieką. Maluch szybko zaufał nowym opiekunom, zaprzyjaźnił z dziećmi leśniczego - małą Amelka i jej starszym bratem Wojtkiem. Również ich pies, duży owczarek zaprzyjaźnił się z wilczkiem. Dzieci nie wyobrażały sobie, że ta sytuacja mogłaby się zmienić. Wilczek, który otrzymał imię Chaber był jednak dzikim zwierzęciem i najlepiej byłoby gdyby mieszkał w lesie, na wolności wśród swoich...

Sięgając po lekturę dzieci nie tylko przeczytają ciekawą opowieść o dzikim wilczku ale również poznają wiele ciekawostek związanych z życiem tych niezwykłych zwierząt objętych w Polsce ochroną od 1995 roku. Informacje te  wplecione są w tekst ale również zawarte dodatkowo na kilku ostatnich stronach publikacji. Poza tym wiele scen autorka zaprezentowała z perspektywy zwierząt. Pisała o ich uczuciach, strachu o tym jak przywiązują się do tych, którzy otaczają je opieką, karmią...

Jeżeli chodzi o historię wilczka to zdecydowanie czytało się ją bardzo przyjemnie, jest wciągająca i  pouczająca. Fabuła jest naprawdę ciekawa, są też różnorodni bohaterowie. Poznamy zarówno tych dobrych, którzy znają wilki, ich zwyczaje i życie tych zwierząt w okolicznych lasach bardzo ich cieszy, ale są też ci źli, którzy poprzez swą niewiedzę i brak szacunku do przyrody, do życia, zrobią wszystko aby je z tego lasu usunąć.

Dzieci zapewne ucieszy fakt iż lektura opatrzona jest czarno - białymi naszkicowanymi ilustracjami, które goszczą na co drugiej rozkładówce. Co równie ważne czytanie ułatwia też dużych rozmiarów czcionka, która z pewnością zachęci dzieci do sięgnięcia po książkę.

Myślę, że lekturę mogę polecić wszystkim maluchom, które lubią czytać o przygodach zwierząt nie koniecznie tych udomowionych jak koty i psy. Nauczy ich ona, że zwierzak to nie rzecz ale żywa istota odczuwająca strach czy ból tak samo jak człowiek. Z pewnością historia małego wilczka warta jest uwagi i poświęcenia jej wolnej chwili, których w wakacje żadnemu maluchowi nie zabraknie ;)



poniedziałek, 27 czerwca 2016

"Dzieciak u Smerfów" Miguel Díaz Vizoso i Thierry Culliford

Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Format: 215 x 290 mm
Liczba stron: 48
Rok wydania: 2016
Cena: 17,99 zł


Jakiś czas temu miałam okazję powrócić do historyjek o małych niebieskich skrzatach zwanych Smerfami, a że lubię takie sentymentalne powroty do dzieciństwa bez wahania sięgnęłam po kolejny komiks z ich przygodami pt. "Dzieciak u Smerfów". Przypomnę, że autorem komiksów o sympatycznych Smerfach jest Pierre Culliford, znany jako Pejo (1928 – 1992). Był on belgijskim ilustratorem oraz autorem komiksów (Johan i Sójka). Postacie Smerfów po raz pierwszy ukazały się na potrzeby zupełnie innego komiksu w 1958 roku i tak spodobały czytelnikom, że postanowił poświęcić im oddzielną serię. W ten oto sposób smerfy podbiły serca dzieci na całym świecie. Obecnie kontynuacji serii podjęli się następcy artysty, w tym również jego syn Thierry.

„Dzieciak u Smerfów” to komiks, na kartach którego wiele się dzieje. Smerfy czeka bowiem nie małe wyzwanie. Do ich wioski trafia okropnie niegrzeczne i kłamliwe ludzkie dziecko. Urwis niszczy wszystko co stanie na jego drodze. Nikogo nie słucha i nikogo nie szanuje. Okazuje się, że ten niepokorny smyk ma bardzo dobrego wujka do którego przysłała go mama i to właśnie ze względu na niego Papa Smerf postanawia nauczyć chłopca pokory. Ale jak to zrobi i co wspólnego z całą tą nieznośną sytuacją ma Gargamel? 

Komiks jest zabawny zarówno pod względem treści jak i kolorowych rysunków, które nie zmieniły się mimo upływu lat. I choć po komiksy sięgam z dziećmi rzadko ten tytuł wywarł na nas bardzo pozytywne wrażenie. Historia jest zabawna, niedługa, na jakieś kilkanaście minut a i pouczająca. Dzieci nauczą się, że nie trzeba znać żadnych czarów aby mieć przyjaciół, którzy zawsze nam pomogą. Odrobina dobrej woli i odpowiednia motywacja mogą nawet największego urwisa zmienić nie do poznania.

Gorąco zachęcam do sięgnięcia po komiks i to najlepiej całą rodziną. Rodzice powspominają dzieciństwo a maluchy miło spędzą czas poznając sympatycznych małych bohaterów, którzy już dawno temu podbili serca dzieci na całym świecie ;)




sobota, 25 czerwca 2016

Książkeczki z naklejkami dla dziewczynek...

Wydawnictwo: AWM
Oprawa: miękka
Format: 265 x 195 mm
Cena: 7,99 zł / 1 szt.


Książeczki z naklejkami dla najmłodszych już kilka razy gościły na moim blogu i chyba nigdy nie nadejdzie moment gdy powiem stop. Nadeszły wakacje i warto mieć kilka takich publikacji pod ręką aby nasze maluchy mogły w ciekawy sposób spędzić wolny czas.

Dziś chciałabym pokazać Wam serię "Naklejaj, baw się!". W jej skład wchodzi 10 różnych tytułów adresowanych zarówno do chłopców jak i dziewczynek. Ja pokażę trzy z nich, bardziej dziewczęce pt. Mała ogrodniczkaStrojnisie oraz Księżniczki. Na stronach książeczek znajdują się w zależności od tytułu bajkowe księżniczki, małe strojnisie w fantastycznych kreacjach i pracowite ogrodniczki pielęgnujące swoje niesamowite małe ogródki. Oczywiście jak wskazuje tytuł do każdej z publikacji dołączone są naklejki, a dokładniej 70 różnej wielkości, kolorowych nalepek, którymi należy uzupełnić zadania znajdujące się na ich kartach. Mamy tu puzzle, mamy wyrazy do których trzeba dopasować obrazek i na odwrót, labirynty, sudoku, zadania na spostrzegawczość, trochę liczenia i mnóstwo zabawy.

Grafika każdej z książeczek jest bardzo kolorowa, wesoła i typowo dziewczęca. Format publikacji jest duży a zadania w większości tak proste, że poradzą sobie z nimi spokojnie 4 - 5 letnie dzieciaczki, przedszkolaki. Ich tematyka i sposób przedstawienia sprawią, że dzieci miło spędzą przy nich czas, nie będą czuły się przytłoczone zadaniami ani też nimi znudzone. Wszystko na wesoło, ciekawie i odkrywczo.

Moje dzieci tradycyjnie nie mogły sobie odmówić i niemal natychmiast zabrały się za rozwiązywanie zadań zawartych w książkach. Seria robi dobre wrażenie, żywa kolorystyka przyciąga wzrok a urocza szata graficzna zaprasza do zabawy wszystkie małe damy. Naprawdę szkoda, że lektury nie są obszerniejsze ;)  Zabawa z nimi to wręcz czysta przyjemność i idealny sposób na spędzenie wolnego czasu. Zdecydowanie polecam.


~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~


Wydawnictwo: AWM

Format: 200 x 200 mm

Liczba stron: 16

Oprawa: miękka

Cena: 5,99 zł


Kolejną wartą uwagi w czasie wakacji publikacją jest maleńkiej wielkości kolorowanka z serii "Małe księżniczki z naklejkami". Seria liczy 4 tytuły, mój to trójeczka. Tematyka kolorowanki jest typowo dziewczęca poprzez to zainteresuje się nią każda mała księżniczka.

Na stronach malowanki na wypełnienie kolorami czekają najróżniejsze bajkowe księżniczki czyli to co najbardziej lubią kolorować małe dziewczynki. Jedynym co różni książeczki w serii jest kolor szaty graficznej. Moja ma żółtą okładkę i również żółtą szatę graficzną. Oczywiście obrazki w ich wnętrzu też są różne jednakże o tyj samej tematyce, o księżniczkach. Na ostatniej stronie dzieci mogą natomiast samodzielnie narysować swoją ulubioną księżniczkę co uważam za bardzo trafiony pomysł.

Obrazki jakie znajdują się na kartach prezentowanego egzemplarza są bardzo proste, nieskomplikowane, w dużym formacie, z małą ilością elementów do kolorowania i narysowane grubą kreską. W sam raz dla dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z kolorowaniem i przedszkolaków. Każdy obrazek podpisany jest u dołu strony. W górnym rogu natomiast znajduje się mały kwadracik, w którym należy nakleić kolorową naklejkę, prezentującą obrazek z tejże strony w kolorze. Dzieci mogą kierować się kolorami z naklejki i kolorować swoje dzieło tak samo, ale mogą też dobierać kolorki samodzielnie. Tutaj mają oczywiście dowolność. Naklejek, jak wskazuje informacja na okładce jest 16, tyle samo jest też obrazków do pokolorowania.

Oczywiście kolorowanka zainteresowała moją pięciolatkę i pochłonęła na długi czas. W ruch poszły kredki, pisaki i inne mazidła. Obrazki spodobały się bez wątpienia. Również na mnie zrobiły dobre wrażenie. Po prostu są nieskomplikowane i prezentują się bardzo sympatyczne. Zabawa z nimi to więc czysta przyjemność. Przy okazji doskonaląca też zręczność i precyzję naszych pociech. Pozostaje mi tylko zachęcić do zainteresowania prezentowaną malowanką, na pewno warto, tym bardziej, że cena jest bardzo atrakcyjna ;)




piątek, 24 czerwca 2016

"Gotujemy pełną parą. Gorączka Lodu - Disney" Katarzyna Błażejewska-Stuhr

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Oprawa: zintegrowana
Format: 215 x 275 mm
Liczba stron: 80
Rok wydania: 2016
Kategoria wiekowa: 15 +
Cena: 29,90 zł


Gotowanie z dziećmi to zabawa ale i wyzwanie. Trzeba zastanowić się nad tym co i jak zrobić aby maluchy mogły same, bądź z niewielką pomocą dorosłych, wyczarować w kuchni jakieś smakołyki. Często też gotując dla maluchów, szczególnie tych niejadków, poszukujemy ciekawych i zdrowych inspiracji na dania, które przypadną im w końcu do gustu. Inspiracji możemy poszukać np. sięgając po książkę pt. "Gotujemy pełną parą. Gorączka lodu - Disney".

Karty książki są bardzo kolorowe podobnie jak dania widniejące na dużych fotografiach na niemal każdej rozkładówce. Publikacja podzielona została na 6 części a właściwie na 6 dań, na które w ciągu dnia każdy z nas powinien koniecznie znaleźć czas: Śniadanie, Drugie śniadanie, Obiad zupa, Obiad drugie danie, Podwieczorek, Kolacja. W świat tych wszystkich niesamowitych przepisów wprowadzają najmłodszych bohaterowie filmu "Kraina lodu". Korzystając z lektury maluchy przyrządzą zdrowe posiłki a wśród nich pyszne koktajle, musli, muffinki, krem z cukinii, pizzę, galaretkę, budyń, kisiel... i wiele innych mniej popularnych smakołyków dla dzieci na każdą porę dnia.

Przy każdym z przepisów znajduje się lista składników potrzebnych do realizacji przepisu i równie ważny, przystępnie napisany sposób wykonania który jest dodatkowo zilustrowany. A skoro już przy ilustracjach jesteśmy to podobnie jak w scenach z filmu "Gorączka ludu" tak samo i tutaj każda kolejna strona jest niespodzianką, którą odkrywamy wraz z ulubionymi bohaterami. Niestety część składników wykorzystywanych w przepisach jest raczej mniej popularna i możemy mieć problem z ich kupieniem (np. mleko ryżowe, owsiane, z orzechów, tahini, glony kombu, makaron gryczany, agar), a przyznam, że sięgając po jakąkolwiek książkę kucharską wolę gdy jednak zdecydowanie przeważają w niej nasze polskie, tradycyjne produkty i to one są bazą do przyrządzania posiłków.  W publikacji zabrakło mi też informacji odnośnie czasu potrzebnego do realizacji przepisu, ewentualnie jego przybliżonego kosztu. Ogólnie jednak nie przekreślam tej książeczki, wiem na pewno, że moje dziewczyny zamierzają jeszcze do niej powrócić.

Przepisy są bardzo kolorowe i to jest to, co pierwsze rzuciło mi się w oczy. W ogóle cała książka jest bardzo kolorowa, bajkowa co naprawdę zachęca dzieci do gotowania. Moje dziewczyny wspólnie ze mną lubią przygotowywać posiłki w kuchni dlatego specjalnie nie muszę je do tego zachęcać, ale z pewnością mając w rękach książkę ze swoimi ulubieńcami jeszcze chętniej przyszły mi z pomocą. Przepisy są pomysłowe ale nie mogły wszystkiego zrobić same, bo na samodzielne gotowanie są jeszcze za małe. Chętnie natomiast pomagały sprawdzając co chwilę czy aby na pewno postępujemy zgodnie z instrukcją w przepisie, kroiły, obierały...

Publikacja ta to jednak nie tylko same przepisy. Autorka starała się zwracając do dzieci wytłumaczyć im dlaczego każdy z posiłków jest tak ważny oraz podpowiedziała rodzicom jak zachęcać dzieci do pomagania w kuchni i jak przemycić do naszych dań produkty, których maluchy jeść nie chcą lub po prostu boją się spróbować.

Dania są bardzo kolorowe, kilka naprawdę ciekawych, zdrowe a przy tym ulubieni bohaterowie zachęcają dzieci do pomagania w kuchni i próbowania nowych smaków. Fajnie zaproponowano też sposób ich podania, i nawet jeśli maluchy nie znają któregoś smaku aż chce się go spróbować. Myślę więc, że warto rozejrzeć się za tą publikacją. Kto wie, może obudzi ona w Waszych dzieciach ukryte talenty kulinarne ;)



czwartek, 23 czerwca 2016

"Stuart Malutki" E.B. White

Wydawnictwo: Literackie
Oprawa: twarda
Format: 130 x 197 mm
Liczba stron: 176
Rok wydania: 2016
Cena: 25,42 zł


Lektury, których bohaterami są zwierzęta zawsze jakoś bardziej zachęcają moje dzieci do słuchania/czytania. Zwierzaki mają najróżniejsze umiejętności, których nie mają ludzie i ich przygody mogą być przez to jeszcze bardziej pasjonujące. Poza tym zwierzęta w opowieściach dla najmłodszych zawsze posiadają ludzkie cechy, uczą więc odpowiednich zachowań i wartości, uczą szacunku do przyrody i pokazują jak można fantastycznie bawić się właśnie na łonie natury gdzie nie ma ani komputera ani telewizora... Idealnym połączeniem wszystkich tych elementów jest książka pt. "Stuart Malutki", której autorem jest amerykański pisarz Elwyn Brooks White (1899 - 1985). Autor ma w swym dorobku literackim kilka książek dla dzieci, artykuły do czasopism i min. podręcznik poprawnego pisania po angielsku. Powieść "Stuart Malutki" napisał w 1945 roku i obecnie zaliczana jest ona do klasyki literatury dziecięcej. Książka polskiego wydania doczekała się  w 1999 roku i w tym samym roku również pojawiła się jej pierwsza ekranizacja a przygody małego Stuarta pokochały dzieci na całym świecie.

Historia rozpoczyna się od tego, że w pewnej zwyczajnej nowojorskiej rodzinie przychodzi na świat drugi syn państwa Malutkich. Stuart nie wygląda jednak jak reszta członków rodziny. Wygląda jak mysz, jest przy tym maleńki i nieśmiały. Mimo tak niewielkiego wzrostu nie można mu odmówić wielkiej odwagi, serdeczności, chęci niesienia pomocy innym i ciekawości otaczającego go świata. W rodzinie państwa Malutkich czuł się kochany, niczego mu nie brakowało i nigdy nie był sam. Gdy pewnego razu rozchorował się po tym jak wpadł do lodowatej wody podczas regat otoczyli go troską i opieką. Wówczas w ich domu pojawił się też chory ptaszek Margalo z którym Stuart bardzo szybko się zaprzyjaźnił. Gdy pewnego dnia ptak zniknął Stuart postanowił wyruszyć samotnie w świat maleńkim samochodzikiem w poszukiwaniu przygód i przyjaciela...

Książka podzielona jest na 15 rozdziałów przybliżających młodym czytelnikom przygody małego Stuarta na przestrzeni kilku kolejnych lat. Opowieść jest pełna opisów miejsc i świata widzianego oczami maleńkiego stworzonka, które mimo swej odmienności nigdy nie czuło się odtrącone czy też gorsze od innych. Tekst jest ciekawy, łagodny a opowieść toczy się powoli. Mimo to całość czyta się bardzo przyjemnie, perypetie tytułowego bohatera są wciągające a czasem nawet zabawne. Przygodę z lekturą uprzyjemniają oryginalne ilustracje pochodzące z pierwszego wydania książki, stworzone przez cenionego amerykańskiego rysownika Gartha Williamsa.

Zdecydowanie jest to tytuł godny polecenia. Takie ciepłe i zabawne zarazem lektury zawsze przyciągają i przyjemnie mija przy nich czas. Troszkę zdziwiło mnie zakończenie powieści, tak jakby autor nie zdążył go dokończyć lub planował kontynuację przygód Stuarta w kolejnych wydaniach. A może był to celowy zamysł autora, może chciał on aby czytelnik sam dopowiedział sobie zakończenie, spróbował oczami wyobraźni dołączyć do Stuarta i wspólnie z nim kontynuować rozpoczęta przygodę... ?

Gorąco zachęcam do lektury. Na pewno warto jest po nią sięgnąć  ;)





środa, 22 czerwca 2016

"Pszczółka Maja Złota księga bajek"

Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Format: 148 x 195 mm
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2014
Kategoria wiekowa: 3 - 7 lat
Cena: 24,14 zł
Do kupienia: Platon24



"Pszczółka Maja" to kolejna rewelacyjna kreskówka z czasów mojego dzieciństwa. Emitowana była gdzieś w latach 80 i 90 i cieszyła się ogromną popularnością. Sama kreskówka powstała na podstawie zbioru opowiadań autorstwa Waldemara Bonselsa z 1912 roku. Jednak od 2013 roku dzieci mogą śledzić dalsze losy sympatycznych bohaterów Mai i Gucia oraz ich przyjaciół w bardziej współczesnej formie i w zupełnie nowych odcinkach. W produkcji francusko-niemieckiej powstało ich aż 78. Niewielką część z nich, bo dokładnie 10 najmłodsi mogą poznać sięgając po książkę "Pszczółka Maja Złota księga bajek".

W zbiorku znajdują się tytuły takie jak: Sędzia Wosk, Gucio i butelka, Alarm niedźwiedziowy, Nieznajomy, Pozory mylą, Mocny sen, Maja nie może spać, Filibert, Taniec pszczół, Królewski relaks. Maja ma bardzo wiele przygód a w jej życiu wciąż dzieje się coś ciekawego. Jest pszczółką bardzo ciekawą świata, pomocną i przyjacielską. Często pakuje się przy tym w najróżniejsze tarapaty ale jej przygody zawsze dobrze się kończą. Ma przecież liczne grono przyjaciół a wśród nich oczywiście Gucia, troszkę leniwego, łakomego i nieśmiałego trutnia stroniącego raczej od ryzykownych przygód. Tego duetu po prostu nie da się nie lubić.

Pszczółka Maja magnetyzuje czytelnika swoją energią, zaskakuje pomysłami i wyobraźnią. Sięgając po ten właśnie zbiór liczyłam na to, że moje dzieci, które znają już Maję z ekranów TV, pokochają jej przygody również w wersji papierowej. Książeczkę można w końcu wszędzie zabrać i przeczytać w dowolnej chwili a wrażenia z lektury jak się szybko okazało były fantastyczne. Treść jest przystępna, pozbawiona dłuższych opisów, które ze względu na to iż publikacja jest bogato ilustrowana byłyby chyba raczej zbędne. Akcja toczy się więc wartko i jak to w przypadku Mai przygody są ciekawe, na przemian zabawne i niebezpieczne, wzruszające i pełne przyjaźni, odkrywcze i edukacyjne a wyobraźnia małych czytelników/słuchaczy ma duże pole do popisu.

Książka jest estetycznie wydana, solidna, szyta i bajecznie kolorowa. Można ją zabrać na piknik i korzystając z tego, że jest lato a pracowite pszczółki można spotkać wszędzie gdzie kwitną kolorowe kwiaty, warto więc obserwując ich pracę uprzyjemnić sobie błogi wypoczynek właśnie taką lekturą. Ale to tylko jedna z wakacyjnych propozycji, czytać można przecież wszędzie i o każdej porze ;)



*Za egzemplarz książki dziękuję księgarni Platon24






wtorek, 21 czerwca 2016

"Mały lord" Frances Hodgson Burnett

Wydawnictwo: Siedmioróg
Oprawa: miękka
Format: 174 x 126 mm
Liczba stron: 230
Rok wydania: 2006
Cena: 10,80 zł


"Mały lord" to powieść brytyjskiej pisarki, mającej w swym bogatym dorobku literackim kilkadziesiąt powieści, głównie dla dzieci - Frances Hodgson Burnett (1849 - 1924). Wśród nich są bardzo popularne tytuły jak np. "Tajemniczy ogród" czy równie lubiana "Mała księżniczka". "Mały lord" jest jej debiutem, pierwszym utworem pisarki adresowanym do młodych czytelników, który wydany został w oryginale po raz pierwszy w 1886 roku a już trzy lata później w Polsce. Myślę, że powieść tę zna każdy, bo to w końcu klasyk literatury dziecięcej. Na podstawie książki wyprodukowano też serial animowany dla najmłodszych, który co prawda dość dawno ale gościł również na ekranach polskiej TV przybliżając wzruszającą historię Cedryka najmłodszym.

Tytułowy bohater książki to kilkuletni chłopiec o imieniu Cedryk. Chłopiec mieszka samotnie z mamą w Ameryce. Jego tata zmarł a mama jest sierotą, nie mają więc żadnej bliskiej rodziny. Nieoczekiwanie o małego Cedryka upomina się dziadek, którego chłopiec nie zna a który wiele lat temu wyrzekł się swojego syna a zarazem ojca Cedryka. Okazuje się jednak, że Cedryk jest jego jedynym żyjącym spadkobiercą, który po śmieci dziadka odziedziczy ogromne majątki i tym samym stanie się lordem Fautleroyem. Dziadek chłopca jest jednak wyjątkowo nieczułym, samolubnym i zgorzkniałym arystokratą a w dodatku nienawidzi matki Cedryka, swojej synowej. Właśnie dlatego chłopiec zamieszkuje z nim na zamku a mama co prawda również przyjeżdża z synem do Anglii jednak nie może mieszkać wspólnie z Cedrykiem a tylko samotnie w okolicy. Cedryk swą ufnością, prostodusznością, odwagą, życzliwością i dobrocią sprawia, że serce starego hrabiego mięknie i bardzo przywiązuje się on do chłopca, staje się osobą serdeczną i w końcu zaczyna szczerze cieszyć się życiem. Nieoczekiwanie tę sielankę burzy pojawienie się prawowitego spadkobiercy i wnuka hrabiego Dorincourt...

Historia Cedryka jest niezwykle piękna i wzruszająca. Chłopiec wychowany w kochającej rodzinie wyrasta na wyjątkowo miłego i dobrego dziewięciolatka. Swoją serdecznością zaraża innych, potrafi rozmawiać z ludźmi i przyciąga ich swoją osobą. Nie pyszni się przy tym swoim pochodzeniem, nie jest łasy na pochlebstwa i bogactwa. Otoczony od urodzenia bezgraniczną miłością zakorzenił w sobie wartości moralne i etyczne. Co innego jego dziadek. Zupełne przeciwieństwo Cedryka. Na szczęście chłopcu udaje się zaszczepić i w nim miłość i zupełnie odmienny sposób pojmowania świata.

Powieść mimo iż tak niepozorna już od pierwszych stron przyciąga uwagę, wzrusza i pochłania czytelnika i to bez względu na wiek. Akcja toczy się przy tym raczej wartko. Co prawda nie jest zupełnie pozbawiona opisów ale przecież i one są jej ważnym elementem. Dzięki nim jesteśmy w stanie wyobrazić sobie lepiej świat arystokracji angielskiej i ten zamknięty dla dorosłych i ten widziany oczami dziecka.

Autorka miała fajny pomysł na wykreowanie postaci Cedryka, wyidealizowała ją dlatego tak bardzo dało się zauważyć różnicę charakterów wnuka i dziadka. Dzięki temu również zwróciła czytelnikowi uwagę, że dobro, które dajemy innym wraca do nas. Mały lord jest przy tym bohaterem tak pozytywnym, że aż godnym naśladowania nawet dziś, mimo, że lektura powstała przecież ponad sto lat temu. Wartości, które powinniśmy zakorzeniać w naszych dzieciach nie zmieniają się mimo upływu lat. Polecam lekturę wszystkim dzieciom. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać ;)



poniedziałek, 20 czerwca 2016

Luna. Za kulisami

Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: zeszytowa
Liczba stron: 16
Rok wydania: 2016
Kategoria wiekowa: 8 - 12 lat
Cena: 13,49 zł / 1 szt.


Od niedawna, tj. 16 maja 2016 roku na kanale Disney Channel można śledzić premierowe odcinki argentyńskiej telenoweli pt. "Soy Luna". Robi się o niej coraz głośniej między innymi za sprawą licznych publikacji, które pojawiają się ostatnio na rynku. Każdy, kto natomiast miał okazję śledzić serial wie doskonale, że Luna to nastoletnia dziewczyna pochodząca z Meksyku. Jej największą pasją są wrotki. Jeżeli więc również wśród Was znajdują się jej fani proponuję zwrócić uwagę na nową serię ciekawych książek pt. "Luna. Za kulisami".

Jest to cykl trzech publikacji przybliżających przede wszystkim w formie fotografii sylwetek głównych bohaterów serialu. W części pierwszej (różowa okładka) poznamy tytułową bohaterkę - Lunę oraz jej przyjaciół Ninę i Mateo. W części drugiej (żółta okładka) przyjrzymy się sylwetkom Ambar, Jazmin i Delfi. Ostatnia, trzecia część (niebieska okładka) to lektura poświęcona postaciom takim jak Simon, Pedro i Nick.

Tych, którzy szukają na kartach tych właśnie publikacji ogromnej ilości informacji o ulubionych bohaterach muszę niestety zasmucić. Cykl skupia się bowiem w głównej mierze na fotografiach z planu filmowego, zza jego kulis. Tuż przy nich można znaleźć jedynie krótkie cytaty każdej postaci bądź równie krótkie anegdoty związane z serialem. Wielkim plusem książek są natomiast naklejki oraz ogromne plakaty, które znajdują się w każdym z tytułów i przedstawiają w zależności od części bohaterów telenoweli. Więcej więc oglądamy niż czytamy ale myślę, że  taki sposób pokazania świata Luny również może zachęcić fanów do sięgnięcia po całą serię.

Wydania są kolorowe, dziewczęce i ogólnie powinny zainteresować młodego odbiorcę. Moja córka taką ich formę przyjęła z wielkim entuzjazmem. Przegląda regularnie książeczki z koleżankami i szuka odpowiedniego miejsca do rozklejenia plakatów. Luna jest bohaterką bardzo pozytywną, zwariowaną i pełną energii, nie wiedzę więc powodów dla których miałabym odciągać córkę od serialu i wszystkiego co jest z nim związane. Polecam ;)







niedziela, 19 czerwca 2016

"Wróżki. Złota księga bajek"

Wydawnictwo: Egmont
Oprawa: miękka
Format: 145 x 195 mm
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2013
Kategoria wiekowa: 3 - 7 lat
Cena: 24,14 zł
Do kupienia: Platon24


Mimo iż często z sentymentem powracam do starych bajek z dzieciństwa równie często zasiadam z dziećmi przed telewizorem bo i wśród tych współczesnych nie trudno znaleźć kilka fantastycznych tytułów. Z pewnością dużą część z nich stanowią popularne i lubiane na całym świecie ekranizacje Disney'a , które przenoszą dzieci do magicznego świata, ukazując fantastyczne przygody i niezwykłych bohaterów... Uwielbiamy z dziećmi np. wróżki i właśnie ze względu na to aby móc powracać do ich przygód w każdej chwili zaopatrzyliśmy naszą biblioteczkę w piękny zbiór pt. "Wróżki. Złota księga bajek".

Do sięgnięcia po tę piękną książkę zachęca już sama jej połyskująca i bajkowa okładka. W środku natomiast na młodego czytelnika czeka nie lada gratka bo aż cztery znane z ekranów TV tytuły: Dzwoneczek, Dzwoneczek i zagubiony skarb, Dzwoneczek i uczynne wróżki, Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł. A czy pamiętacie jaki był początek niezwykłej historii Dzwoneczka? Wróżka przyszła na świat gdy po raz pierwszy gdzieś w Londynie zaśmiało się niemowlę. Jego uśmiech powędrował daleko w świat do Przystani Elfów, krainy zwanej Nibylandią i właśnie tam przemienił się we wróżkę. Wróżka ta jak się szybko okazało posiadała wyjątkowy talent ślusarski, potrafiła budować i naprawiać, otrzymała też imię - Cynka Dzwoneczek. Cynka była pełna energii i miała bardzo wybuchowy charakter co sprawiało, że dość często pakowała się w tarapaty. Miała jednak na szczęście wiernych przyjaciół na pomoc których zawsze mogła liczyć...

Bardzo cieszy fakt, że w jednym zbiorze znalazły się aż cztery opowieści. Cieszą również kolorowe ilustracje, które dominują na kartach książki i są przy tym oryginalne, zaczerpnięte wprost z Disney'owskich ekranizacji. Takie spotkania z ulubionymi bohaterami zawsze zachęcają maluchy do czytania/słuchania, rozwijają wyobraźnię i bawią. Mimo iż każda z bajek jakie znajdują się w zbiorze jest fanom Dzwoneczka dobrze znana, podczas czytania odkrywamy ją na nowo, na nowo też przeżywamy wszystkie przygody, a przyznacie, że Cynka miała ich wiele i były bardzo niezwykłe, czasem niebezpieczne innym razem wzruszające. Na szczęście Dzwoneczek zawsze wychodził z nich cało i zdrowo co nie rzadko zawdzięczała swoim oddanym przyjaciołom.

Jeśli chodzi o tekst to nie odbiega znacząco od tego co maluchy zapamiętały z ekranów TV. Jedyne co go różni to częste zastępowanie nazwy wróżek - elfami. Poza tym treść pozbawiona jest jakiś dłuższych opisów miejsc czy bohaterów a skupia się na akcji. Mnie taka forma jak najbardziej odpowiadała a widząc z jaką uwagą w bajki wsłuchiwały się moje dzieci jestem przekonana, że jeszcze nie raz zasiądziemy wspólnie do tej lektury. Polecam książeczkę na prezent dla dzieci, szczególnie dziewczynek oraz na wakacyjne wojaże. Zmieści się bowiem bez problemu w walizce i na pewno dostarczy wielu niezapomnianych wrażeń maluchom w czasie podróży i daleko od domu ;)



* Za egzemplarz książki dziękuję księgarni Platon24