sobota, 21 maja 2016

"Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren - wyd. kolekcjonerskie

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: 125 x 188 mm

Liczba stron: 376

Rok wydania: 2015

Oprawa: twarda

Kategoria wiekowa: 6 +

Cena: 26,73 zł

Do kupienia: Platon24



Myślę, że każdy ma jakieś swoje ulubione lektury z czasów dzieciństwa, do których z sentymentem powraca po latach podsuwając je przy okazji również swoim dzieciom. Dla mnie taką książką jest miedzy innymi powieść "Dzieci z Bullerbyn" (szw. "Alla vi barn i Bullerbyn") autorstwa szwedzkiej pisarki Astrid Lindgren (1907 - 2002). Publikacja wydana została po raz pierwszy w 1947 roku. Kolejne dwa tomy autorka opublikowała kolejno w 1949 i 1952 roku. W Polsce wszystkie trzy zebrała w jedną obszerną publikację i przetłumaczyła po raz pierwszy Irena Szuch-Wyszomirska w 1957 roku. Wydanie opatrzone było ilustracjami Hanny Czajkowskiej właśnie tak jak to, o którym dziś opowiem.

Na kartach książki najmłodsi znajdą uroczą opowieść o przyjaźni, pięknym dzieciństwie i życiu niespełna dziesięcioletnich dzieci, które jak wszyscy ich rówieśnicy przeżywają swoje radości i smutki, mają obowiązki domowe, pomagają rodzicom chociażby w opiece nad zwierzętami, pracach polowych, chodzą do szkoły ale uwielbiają też wspólne zabawy, a wszystko to w maleńkiej wiosce o nazwie Bullerbyn.

W Bullerbyn mieszka Lisa, która relacjonuje czytelnikowi swoje wspomnienia. Z jej opisu dowiadujemy się, że była to maleńka osada, w której znajdowały się zaledwie trzy domy i mieszkały tylko trzy rodziny. Dom Lisy znajdował się pośrodku a dwa kolejne odpowiednio po północnej i południowej stronie. Lisa miała też dwóch starszych braci. Chłopcy Lasse i Bosse bawili się najczęściej razem a młodsza od nich dziewczynka spędzała wolny czas na zabawach z dziewczynkami z sąsiedztwa Brittą i Anną. W zagrodzie południowej mieszkał natomiast chłopiec o imieniu Olle, któremu w dalszej części książki urodziła się siostrzyczka Kerstin. Wszyscy razem każdego dnia chodzili do szkoły do sąsiedniej wioski a wolne chwile spędzali na beztroskiej zabawie i psotach. Nie można jednak powiedzieć, że były to złe dzieci, wręcz przeciwnie, cechowała ich uczynność, koleżeńskość, wrażliwość na krzywdę innych ludzi a także zwierząt. Dla przykładu Olle tak bardzo przejął się losem głodzonego i więzionego na łańcuchu psa Svippa, że ten mimo iż budził we wszystkich strach, szybko złagodniał i bardzo przywiązał się do chłopca:

"Svipp myślał, że będzie mógł jak zawsze iść z Ollem na spacer, więc skakał i piszczał. Kiedy jednak Olle odszedł, nie zabierając go ze sobą, Svipp skomlił i był bardzo smutny - opowiadał Olle. Olle też był smutny przez wiele dni, aż w końcu jego tatuś nie chciał już dłużej patrzeć na to, że Olle chodzi smutny, i poszedł do Grzecznego, i kupił Ollemu Svippa."

Perypetie dzieci mieszkających w Bullerbyn czytelnik ma okazję śledzić na przestrzeni trzech kolejnych lata. Obserwuje więc bohaterów w czasie codziennych czynności, zabaw jak i chwilach ważnych dla nich wydarzeń czy świąt. Dla przykładu święta Bożego Narodzenia wiązały się w Bullerbyn z pięknymi tradycjami, przygotowaniami i niezwykłą atmosferą. Były magiczne gdyż wszystkie dzieci intensywnie uczestniczyły w przygotowaniach, samodzielnie piekły pierniczki, wybierały choinkę w lesie a potem w wigilię ozdabiały ją smakołykami i samodzielnie przygotowanymi dekoracjami:

"Rankiem w dzień wigilijny obudziłam się bardzo wcześnie i pobiegłam do kuchni tylko w koszuli i - oj, jak tam było pięknie. Na podłodze leżały nowe gałgankowe chodniki, poręcz wokół pieca owinięta została białą, zielona i czerwoną karbowaną bibułką, rozsuwany stół zasłany był świątecznym obrusem, a wszystkie miedziane rondle były świeżo wyczyszczone. Ucieszyłam się tak ogromnie, że uściskałam mamusię. Lasse i Bosse wpadli do kuchni zaraz po mnie, a Lasse powiedział, iż poczuł się jakoś świątecznie, gdy zobaczył nowe chodniczki."

Wydanie, które Wam dziś prezentuję nie jest jednak zwyczajne i nie mam tu tylko na myśli tylko jego przepięknej treści. Jest to bowiem wydanie typowo kolekcjonerskie gdyż wzorowane na pierwszym polskim opracowaniu graficznym oraz ilustracjach Hanny Czajkowskiej z 1957 roku. Bardzo podobne zdobiło więc kilkadziesiąt lat temu nie jedną polską biblioteczkę. Rzeczywiście patrząc na książkę wizualnie prezentuje się ona bardzo ekskluzywnie i ma naprawdę wyjątkowy klimat. Przygoda z taką lekturą to wręcz czysta przyjemność.

Na Dzieciach z Bullerbyn wychowało się już nie jedno pokolenie dzieci na całym świecie. Jest to też jedna z moich ulubionych lektur szkolnych i prawdziwe arcydzieło literatury dziecięcej dlatego nie wyobrażam sobie aby ktoś choć raz nie przeczytał tejże książki. Osobiście zakochałam się w niej już w dzieciństwie a publikacja wydana w tak wyjątkowy sposób tylko przywołuje wspomnienia jakie towarzyszyły mi gdy ją czytałam po raz pierwszy. Zdecydowanie polecam tę powieść wszystkim dzieciom a w tej formie będzie też idealnym pomysłem na wartościowy prezent dla malucha chociażby z okazji Dnia Dziecka.





Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję księgarni Platon24






Brak komentarzy: