poniedziałek, 29 lutego 2016

"Wędrówki zwierząt" Robert Dzwonkowski

Wydawnictwo: AWM

Oprawa: twarda

Format: 210 x 270 mm

Liczba stron: 48

Rok wydania: 2016

Seria: Bądź odkrywcą

Cena: 12,90 zł







Świat zwierząt bez wątpienia potrafi zafascynować miłośników przyrody w każdym wieku. Moje maluchy nieustannie wzbogacają swoją wiedzę na temat zwierząt, lubią je obserwować w naturalnym środowisku i zawsze sprawia im to masę radości. Książeczki o tematyce przyrodniczej mają swoje honorowe miejsce w naszej biblioteczce i czasem tak się zastanawiam ile ich się tam jeszcze zmieści. Tym razem pochwalę się kolejną publikacją, która na długo zajęła moje dzieci pt. "Wędrówki zwierząt".

Wędrówki zwierząt kojarzą się najczęściej z przylotami i odlotami ptaków do ciepłych krajów. To jednak nie jedyne wędrówki jakie odbywają regularnie zwierzęta. Przyroda również w tym aspekcie potrafi zaskoczyć. Sięgając po prezentowaną lekturę dzieci przeczytają bowiem o wędrówkach wielu innych gatunków z odległych zakątków świata, np. karibu, motyli, antylop gnu, lemingów, nietoperzy, wielorybów, szarańczy, ssaków morskich, stonki, ryb, żółwi a nawet roślin. Wędrówki opisywanych zwierząt rozrysowane są dla ułatwienia na mapce oraz wsparte o różnorodne informacje przybliżające czytelnikowi dany gatunek. Z książki dowiadujemy się więc nie tylko gdzie emigrują zwierzęta ale również kiedy i po co. Co równie ważne na kartach lektury znaleźć można wiele kolorowych fotografii ukazujących fascynujący świat wędrujących zwierząt i pomagających w przyswojeniu przeczytanych wiadomości.

Lektura ogromnie nas zaciekawiła. Jest przystępna, a każdą z ciekawostek przedstawiono w prosty, zrozumiały sposób. Po jej przeczytaniu oczy otwierają się szerzej ze zdumienia. Podoba mi się przejrzysty układ, duża czcionka i ciekawa treść, która nie nudzi młodego czytelnika a jest umiejętnie wyeksponowana.

Dzieci są małymi odkrywcami. Świat zwierząt natomiast kryje tyle tajemnic, że każdego dnia można odkrywać w nim coś nowego. Bardzo fajnie, że są lektury takie jak ta, takie małe tematyczne encyklopedia przyrody, które nakreślają jeden wybrany temat z życia zwierząt i prezentują go młodszemu odbiorcy w sposób dostosowany do jego młodego wieku i posiadanych wiadomości. Zdecydowanie polecam tę publikację wszystkim dzieciom kochającym przyrodę i otwartym na nowinki ze świata zwierząt. Myślę, że posłuży im nie tylko w domu ale nie raz informacje w niej zawarte przydadzą się także w szkolnej ławce.

W serii Bądź odkrywcą ukazała się również książka Drapieżcy i ofiary





sobota, 27 lutego 2016

"501 naklejek zwierzęta"

Wydawnictwo: AWM

Oprawa: miękka

Format: 135 x 165 mm

Liczba stron: 56 + 28 stron z naklejkami

Cena: 14,90 zł





Książeczki z różnorodnymi naklejkami dla najmłodszych już wiele razy gościły w naszym domu. Wciąż jednak odkrywam coś nowego o czym warto opowiedzieć, w co warto zainwestować i pokazać dzieciom, dlatego zawsze chętnie powracam do tego tematu. Moje maluchy uwielbiają naklejki a ja lubię, kiedy bawią się nimi nie obklejając przy tym całego mieszkania, dlatego dziś kilka słów o książeczce, która ucieszyła zarówno moją czterolatkę jak i mnie. Mowa tu o małych rozmiarów publikacji wydawnictwa AWM pt. „501 naklejek Zwierzęta”.

Tytuł robi wrażenie, prawda? Rzadko spotkać można książeczki, które zawierają aż tyle naklejek i to nie byle jakich naklejek. W środku znalazłam bowiem naprawdę piękne i kolorowe nalepki przedstawiające sylwetki różnorodnych gatunków zwierząt, a to wszystko posegregowane tematycznie w kilkunastu kategoriach. Są tu bowiem zwierzęta podzielone w zależności od kontynentu na którym występują, w zależności od koloru (niebieskie, białe, żółte, czerwone, brązowe, czarne, w paski, cętki, kropki), są tropy zwierząt i ich niezwykłe budowle, są zwierzęta małe i duże, latające i pływające, są też podzielone na rasy psy, koty czy konie... Mamy tu więc cały fascynujący świat zwierząt: owady, ryby, płazy, gady, ptaki i ssaki.

Książeczka wygląda w ten sposób, że jest w niej kilka stron z miejscami na naklejki a dalej kilka z naklejkami. Strony przeznaczone do naklejania są zawsze takie same. Na środku znajduje się pytanie dla dzieci adekwatne do poruszanego tematu a wokół niego jest kilka ponumerowanych i podpisanych nazwą zwierzaka, cieni zwierząt. Jedynym tekstem jaki najmłodsi znajdą na kartach lektury jest więc wskazany podział zwierząt, o którym wspomniałam wcześniej, pytanie widniejące na środku kartki, nazwa i numer zwierzaka który odpowiada numerowi naklejki na której się znajduje. 

Moja córka nie mogła sobie odmówić i niemal natychmiast zabrała się do oglądania i naklejania naklejek. Zabawa okazała się być bardzo przyjemna, wciągająca a przy okazji doskonaląca też zręczność i precyzję. Dzieci dzięki tej książeczce poznają wiele różnorodnych gatunków zwierząt a zabawa z nalepkami i zgadywankami pomoże w zapamiętaniu i przyjrzeniu się każdemu zwierzakowi z osobna. Pozostaje mi tylko zachęcić do zainteresowania prezentowaną publikacją, gdyż zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, w czym utwierdziłam się również widząc jak chętnie pracuję przy niej moja córka ;)







piątek, 26 lutego 2016

"Nie igra się z postępem" Philippe Delzenne, Thierry Culliford

Wydawnictwo: Egmont

Oprawa: miękka

Format: 215 x 290 mm

Liczba stron: 48

Rok wydania: 2016

Cena: 17,99 zł


Jakiś czas temu miałam okazję powrócić do historyjek o małych niebieskich skrzatach zwanych Smerfami, a że lubię takie sentymentalne powroty do dzieciństwa bez wahania sięgnęłam po kolejny komiks z ich przygodami pt. "Nie igra się z postępem"

Zawsze gdy Papa Smerf opuszcza wioskę małe Smerfy pakują się w ogromne tarapaty. Tak było i tym razem. Zaczęło się od tego, że Pracuś wynalazł dla Śpiocha maszynę, która umożliwiała mu pomaganie innym Smerfom bez jakiegokolwiek wysiłku. Smerfy podchwyciły pomysł i tłumnie ruszyły do Pracusia aby również dla nich wynalazł urządzenia pomagające w wykonywaniu codziennych obowiązków. Niestety Smerfy nie poprzestały na tym. Z dnia na dzień chciały więcej i więcej. Stały się leniwe i próżne i właśnie takie postępowanie sprowadziło na całą wioskę ogromne kłopoty...

Komiks jest zabawny zarówno pod względem treści jak i kolorowych rysunków, które nie zmieniły się mimo upływu lat. I choć po komiksy sięgam z dziećmi rzadko ten tytuł wywarł na nas bardzo pozytywne wrażenie. Historia jest zabawna, niedługa, na jakieś kilkanaście minut a i pouczająca. W końcu maszyny nie mogą zastąpić człowieka, przynajmniej nie we wszystkim a zupełne lenistwo nie może wyjść nikomu na dobre przynajmniej w dłuższej perspektywie ;)

Gorąco zachęcam do sięgnięcia po komiks a najlepiej całą rodziną. Rodzice powspominają dzieciństwo a dzieci miło spędzą czas poznając sympatycznych małych bohaterów, którzy już dawno temu podbili serca dzieci na całym świecie ;)






czwartek, 25 lutego 2016

"Hania Humorek. Najfajniejsza na świecie humorkowa księga kolorowanek i innych zabaw" Megan McDonald

Wydawnictwo: Egmont

Oprawa: miękka

Format: 205 x 295 mm

Liczba stron: 64

Rok wydania: 2016

Cena: 13,59 zł


Książeczki z najróżniejszymi łamigłówkami są bardzo lubiane przez moje dziewczynki.  Stanowią źródło rozrywki i zabawy rozwijając przy okazji umiejętność logicznego myślenia, wyobraźnię przestrzenną, koncentrację i precyzję. Kiedyś to ja musiałam podsuwać je dzieciom, dziś ku mojej uciesze sięgają po nie zupełnie same i to praktycznie codziennie. Na rynku jest sporo publikacji tego typu. Myślę, że na uwagę zasługuje książeczka pt. "Hania Humorek. Najfajniejsza na świecie humorkowa księga kolorowanek i innych zabaw". Jeżeli Wasze pociechy znają Hanię wiedzą pewnie, że jest to energiczna i pełna pomysłów mała dziewczynka w towarzystwie której nie można się nigdy nudzić.

Książeczka zawiera szereg różnorodnych łamigłówek i kolorowanek dla najmłodszych a wszystko to ściśle związane z Hanią Humorek, bohaterką serii opowiadań dla najmłodszych. Dzieci znajdą tutaj takie zadania jak: labirynty, kolorowanki, wykreślanki, rysowanie po kropkach czy zaszyfrowane wiadomości. Część zadań wymaga od dziecka znajomości literek ale spora część już niekoniecznie. Zadania są raczej proste i o ile maluchy znają alfabet poradzą sobie z nimi bez mniejszych problemów. Szata graficzna jest przystępna, zadania są czytelne, na jednej stronie jest tylko jedno do rozwiązania a polecenia krótkie i zrozumiałe. Na końcu lektury znajdują się rozwiązania do kilku trudniejszych zadań choć osobiście zachęcam maluchy aby same próbowały swoich sił w ich rozwiązaniu.

Łamigłówki są bardzo różnorodne więc każdy maluch ma możliwość znalezienia wśród nich czegoś w sam raz dla siebie. Ogólnie spodobały się moim dzieciom. Sprawdziły się w domu i w podróży. Dzieci dzięki nim ćwiczą rączkę, uczą się logicznego myślenia, rozwijają wyobraźnię. Wszystko to ściśle łączy się z dobrą zabawą i satysfakcją z wykonanego zadania. Na pewno warto się nimi zainteresować spędzając pożytecznie i miło wolny czas. Polecam ;)





środa, 24 lutego 2016

Atlas świata z naklejkami

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Promocja

Oprawa: miękka

Format: 240 x 280 mm

Liczba stron: 16

Rok wydania: 2013

Cena: 9,20 zł







Czy wasze maluchy miały kiedyś w rączkach atlas? Myślę, że sześciolatkom można z powodzeniem zafundować już pierwszy atlas przybliżający podstawowe wiadomości geograficzne, pokazujący świat ale i odpowiednio dla nich przygotowany. Musi być wszak przystępny, dostosowany do młodszego odbiorcy i pełen atrakcji. Ciekawym pomysłem jest np. "Atlas świata z naklejkami", który łączy w sobie naukę z zabawą.

Atlas prezentuje kolejno następujące zagadnienia: Ziemia, Europa, Afryka, Azja, Ameryka Północna, Ameryka Południowa, Australia i Oceania oraz Antarktyda. Mapy są bardzo ciekawe i wzbogacone różnorodnymi ilustracjami zwierząt zamieszkujących dane terytorium, charakterystycznymi uprawami, budowlami czy innymi obrazami określającymi charakter i wyjątkowość danego miejsca. Kontynenty podzielone są oczywiście na państwa, które się na nich znajdują. W większości z nich znajduje się puste pole podpisane nazwą danego kraju. Dzieci w każdym z nich muszą nakleić flagę wskazanego państwa co jest niewątpliwie ciekawym elementem edukacyjnym publikacji. Ponadto tuż obok map znajdują się krótkie informacje przybliżające podstawowe wiadomości o prezentowanym kontynencie a także kolejne miejsca na naklejki. Tu zamiast flag maluchy wklejają różnorodne charakterystyczne dla miejsca naklejki zwierząt, ludzi, piramid, roślin, budynków... Jest to też miejsce gdzie dzieci przeczytają np. o tym jakie miejsce zajmuje Ziemia w układzie słonecznym, co to jest stary kontynent, gdzie najmocniej świeci słońce, jaki jest najbardziej zaludniony obszar świata, kim są Indianie i Eskimosi, jaki jest najmniejszy kontynent Ziemi a jaki najzimniejszy.

Bardzo spodobała mi się taka wersja atlasu. Wiadomości przedstawione są tu bardzo przystępnie a barwna szata graficzna ułatwia dodatkowo ich zrozumienie i zapamiętanie. Fajnie, że maluchy mogą łączyć kraj z jego flagą gdyż w ten sposób mają okazję poznać wiele z nich, dowiedzieć się jak wiele jest różnych krajów i jak wielki jest świat. W zwykłym atlasie na pewno nie odczytywałyby pojedynczo nazwy każdego z państw. Patrzyłyby na całokształt. Tutaj dzieci odbywają prawdziwą podróż, przemierzają kontynenty zatrzymując się w niemal każdym z państw jakie na nim leżą. Pomysł jest naprawdę rewelacyjny.

Do sięgnięcia po tak fantastyczną pozycję książkową chyba nie muszę nikogo zachęcać. Nie często trafia się tak ciekawie wydany atlas. Zazwyczaj są one nudne i skomplikowane dla dzieci. Tutaj w poznawanie świata autor potrafił wciągnąć nawet najmłodsze dzieci, książka jest oryginalna i ma w sobie coś niezwykłego. Zdecydowanie polecam …





wtorek, 23 lutego 2016

"Pan Samochodzik. Wyspa Złoczyńców" Zbigniew Nienacki

Wydawnictwo: Siedmioróg

Oprawa: twarda

Format: 130 x 190 mm

Liczba stron: 328

Rok wydania: 2012

Cena: 19,99 zł



"Wyspa Złoczyńców" to pierwszy tom cyklu Pan Samochodzik, po który z przyjemnością sięgnęłam. Książka po raz pierwszy wydana została w 1964 roku. Jej autor, Zbigniew Nienacki (1929 - 1994), przenosi czytelnika nad Wisłę, w okolice Torunia i Ciechocinka. Najpierw jednak przedstawia tytułowego bohatera będącego historykiem sztuki i wyjaśnia w jaki sposób wszedł on w posiadanie swojego niesamowitego pojazdu. Co prawda pan Tomasz nie zakochał się w nim od pierwszego wejrzenia, próbował ów wehikuł nawet sprzedać. Gdy w końcu trafił się kupiec i razem zajrzeli pod maskę auta okazało się, że ma on wiele ukrytych możliwości. Pan Samochodzik zrezygnował więc ze sprzedaży i tak oto, przyjmując spadek wuja Gromiłły, wszedł w posiadanie jedynego w swym rodzaju samochodu.

Pan Samochodzik, wykorzystując urlop i na prośbę przyjaciela, wyrusza do miejscowości Antoninów nad Wisłą. Tam wśród mieszkańców krąży wciąż żywa legenda związana z ukrytymi podczas wojny muzealnymi dziełami sztuki dziedzica Duniana. Sprawa nie jest prosta. Okazuje się, że zbiory zostały przeniesione z pierwotnej kryjówki. Żyje jednak nadal człowiek, który zna miejsce ich ukrycia, choć nikt nie wie kim on jest. Pan Tomasz ma na szczęście kilku oddanych pomocników w postaci młodych harcerzy. Szybko zaprzyjaźnia się też z dwoma młodymi kobietami: studentką antropologii Zaliczką i mieszkającą nieopodal Hanką. Śledztwo utrudniają mu jednak okoliczni kłusownicy. Tytułowa wyspa natomiast okazuje się niezwykle mrocznym miejscem i wydarzyło się na niej wiele złego a wszystko to związane jest z bandą Barabasza, która przed laty pojawiała się na wyspie. Jak potoczą się losy bohatera i czy uda mu się odkryć tajemnicę ukrytych skarbów?


Powieść, tradycyjnie już gdy sięgam po tę właśnie serię, okazała się bardzo wciągająca. Akcja jest wartka,  przygody Pana Samochodzika niebezpieczne i zabawne zarazem. Przyjemnie jest spekulować wraz z nm, odkrywać nowe fakty, przeżywać niezwykłe przygody a także śmiać się bo i na to może liczyć czytelnik. Pan Samochodzik tradycyjnie sam relacjonuje swoje przygody a przy okazji ciekawie opowiada chociażby o Bursztynowej Komnacie, bunkrach z czasów Drugiej Wojny Światowej czy urokach Ciechocinka. 

Przygody Pana Samochodzika można rozpocząć sięgając po dowolny tom z serii bez uczucia jakiegokolwiek dyskomfortu, choć oczywiście zachęcam aby w pierwszej kolejności sięgnąć po pierwszy tom z serii. To tu poznajemy bliżej bohatera i możemy przeczytać więcej o aucie, któremu zawdzięcza swoje przezwisko. Każda część jest tak naprawdę oddzielną historią i w niewielkim tylko stopniu znaleźć można w niej nawiązania do poprzednich przygód. Książka napisana jest w dobrym stylu. Wciągająca akcja i zawiła tajemnica, której rozwiązania nie sposób się domyślić, zachęcają do czytania. Pojawiają się różnorodni bohaterowie o wyjątkowych osobowościach i poglądach. Jest  też kilka zabawnych epizodów, więc o nudzie nie może być mowy. Lekturę czytało się świetnie i mimo iż skierowana jest raczej do młodzieży nie mogłam się od niej oderwać. Poza tym bardzo podoba mi się okładka publikacji sugerująca pełne niebezpiecznych zagadek i mrocznych tajemnic przygody bohatera. Oczywiście polecam lekturę wszystkim gdyż myślę, że nie sposób przejść obok takiej lektury obojętnie ;)




poniedziałek, 22 lutego 2016

"Aladyn"

Wydawnictwo: Olesiejuk

Oprawa: twarda

Format: 165 x 215 mm

Liczba stron: 64

Rok wydania: 2016

Cena: 7,99 zł








Baśnie tysiąca i jednej nocy to zbiór kilku historii, które według legendy świeżo poślubiona żona sułtana, Szeherezada opowiedziała niegdyś sułtanowi. Ów monarcha brał za żonę każdego dnia inną kobietę by już nazajutrz pozbawić ją życia. W ten sposób w owych czasach zginęło więc mnóstwo młodych kobiet. Szeherezada postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i sama przybyła pewnego dnia do pałacu by sułtan mógł ją poślubić. Wieczorem  zagadując małżonka opowiedziała mu pierwszą ze swych baśni. Sułtanowi tak bardzo spodobały się opowieści dziewczyny, że zgodził się wstrzymać z egzekucją jeszcze przez jeden dzień by kolejnego wieczoru znów wysłuchać historii Szeherezady. Jak głosi legenda działo się tak przez następne 1001 nocy.

Legendy znajdujące się w zbiorze Baśni tysiąca i jednej nocy powstały kilkaset lat temu, jednak prawdziwa data ich powstania nie jest znana. Niestety nie wiadomo też kto jest autorem owych baśni, nie wiadomo nawet dokładnie z jakiego kraju pochodzą. Snute przez wędrownych bajarzy w końcu doczekały się spisania. Mimo, że historie te są niewątpliwie wiekowe, po dziś dzień bardzo chętnie powracają do nich nie tylko najmłodsi. Do popularniejszych należy z pewnością opowieść pt. "Aladyn", historia syna ubogiej krawcowej, który dzięki pomocy Dżina spełnia swoje najskrytsze marzenia...

Aladyn jest ciekawym świata młodym chłopcem. Zamiast pracować całe dnie spędza na przechadzkach po mieście, podczas których towarzyszy mu małpka Abu. Pewnego razu na swej drodze spotyka czarnoksiężnika, który w zamian za bogactwa prosi go o wyświadczenie przysługi. Aladyn ma wejść do jaskini i przynieść z niej magiczną lampę. Chłopak zgada się gdyż w owej jaskini czekają na niego również klejnoty, którymi do woli będzie mógł wypchać swoje kieszenie. Niestety Aladynowi nie udaje się wydostać z jaskini, wyjście zamyka się i zostaje w niej uwięziony. Wówczas przypomina sobie o lampie o którą prosił go czarnoksiężnik i pociera jej ścianę aby przyjrzeć się bliżej przedmiotowi. Wówczas przed jego oczami pojawia się potężny Dżin, który jest gotów spełnić każde życzenie młodzieńca. Aladyn wraca do domu. Gdy przypadkiem spotyka księżniczkę Dżasminę zakochuje się w niej bez pamięci. Postanawia poślubić dziewczynę i prosi Dżina o pomoc...

Moje dzieci były wręcz oczarowane lekturą. Opowieść jest pełna magii, niezwykłych zjawisk i bohaterów. Historia jest pouczająca i niebywale absorbująca. Na jej kartach toczy się wartka akcja, nie ma natomiast miejsca na zbyteczne i nudne dla maluchów opisy. Perypetie bohaterów zawsze dobrze się kończą. Zwyciężają oczywiście ci szlachetni i prawi, niegodziwca, w tym przypadku okrutny i chciwy czarnoksiężnik, kończy marnie. Wszystko jest więc tak jak być powinno.

Lektura przepełniona jest pięknymi wielobarwnymi ilustracjami autorstwa popularnej włoskiej rysowniczki Franceski Rossi. Zdecydowanie jest to pozycja godna uwagi. Prosty tekst umożliwi odkrywanie jej młodszym czytelnikom. Historię Aladyna i potężnego Dżina zaklętego w lampie zna niemal każde dziecko na świecie. Niewątpliwie ma ona w sobie coś magicznego. Polecam.







sobota, 20 lutego 2016

"Roszpunka"

Wydawnictwo: Olesiejuk

Oprawa: twarda

Format: 165 x 215 mm

Liczba stron: 64

Rok wydania: 2016

Cena: 7,99 zł







Niedawno opowiadałam o kilku książeczkach z ilustracjami włoskiej artystki Farncesci Rossi. Seria wydała się na tyle ciekawa, że sięgnęłam po kolejne tytuły. Autorka ich adaptacji, Giada Francia, ukazuje klasyczne baśnie w zupełnie nowym, współczesnym świetle sprowadzając ich fabułę do niezbędnego minimum. Pomija w ten sposób różnorodne opisy i mniej znaczące wątki skupiając się na tym co najważniejsze i godne uwagi. Takie wersje świetnie sprawdzają się u kilkuletnich maluchów. Są bowiem proste, ciepłe i zawsze dobrze się kończą. Idealna lektura do poduszki ;)

"Roszpunka" to niemiecka baśń ludowa autorstwa Braci Grimm opublikowana po raz pierwszy w 1812 roku. Opowiada o losach dziewczyny więzionej przez wiedźmę w wysokiej wieży. Historia zaczyna się od tego, że pewne małżeństwo Anna i Mikołaj bardzo pragną mieć dziecko. Gdy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży prosi męża aby ten wykradł z ogródka sąsiadującej z nimi czarownicy odrobinę sałaty roszpunki gdyż ma na nią ogromny apetyt. Niestety przy kolejnej próbie czarownica przyłapuje złodzieja. Ten przerażony zgadza się zrobić wszystko czego ona zażąda. Wiedźma mówi Mikołajowi, że gdy urodzi mu się dziecko będzie należało do niej i pewnego dnia je zabierze. W końcu na świat przychodzi dziewczynka a po pewnym czasie zjawia się po nią wiedźma i zabiera ze sobą. Wiedźma nazywa dziewczynkę Roszpunką i mieszka wraz z nią w chatce pod lasem w odosobnieniu i tajemnicy. Gdy pewnego dnia dziewczyna idzie do lasu spotyka młodego księcia. Na wieść o tym czarownica zamyka ją w wysokiej wieży bez drzwi. Roszpunka nie może jej opuścić za to czarownica wspinając się po długich włosach dziewczyny odwiedza ją codziennie...

Myślę, że słuchając opowieści o Roszpunce maluchy zrozumieją jak ważne jest to co obiecują innym. Nie rzucajmy słów na wiatr gdyż może się okazać, że przyjdzie nam za to słono zapłacić. Ojciec Roszpunki pochopnie obiecał czarownicy swą jedyną córkę przez co nie mógł cieszyć się jej dzieciństwem. Na szczęście ta historia dobrze się kończy. Pojawia się książę i dzięki niemu Roszpunka jest wolna. Odnajduje też swoich rodziców, którzy pojawiają się w zamku tuż przed jej ślubem. Lepszego zakończenia nie można sobie chyba wyobrazić.

Książka jest przepięknie wydana. Poza tym, ze jest solidna i estetyczna przepełniają ją rewelacyjne ilustracje zajmujące czasem nawet całą rozkładówkę. Całość czyta się więc przyjemnie. Moje maluchy uwielbiają historię Roszpunki i z ochotą wsłuchiwały się gdy czytałam ją po raz któryś z rzędu. Mnie jednak odrobinę zabrakło bardziej rozbudowanego, dłuższego tekstu. Myślę więc, że lektura będzie idealną czytanką dla maluchów rozpoczynających przygodę z baśniami, takim ciepłym i łagodnym wstępem do świata wyobraźni. Tekstów autorki na pewno nie sposób szybko zapomnieć, mają więc w sobie coś szczególnego. Zachęcam gorąco do lektury ;)





piątek, 19 lutego 2016

Lubię przedszkole - naklejanki

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Promocja

Oprawa: miękka

Format: 205 x 285 mm

Liczba stron: 16

Rok wydania: 2012

Cena: 9,20 zł







Książeczki z różnorodnymi naklejkami dla najmłodszych już wiele razy gościły w naszym domu. Gdy jednak wpadnie mi w oko jakaś kolejna interesująca pozycja, zawsze chętnie powracam do tego tematu. Moje maluchy uwielbiają naklejki a ja lubię, kiedy bawią się nimi nie obklejając przy tym całego mieszkania, dlatego dziś kilka słów o książeczce, która ucieszyła zarówno moją czterolatkę jak i mnie, tj. "Lubię przedszkole".

Książeczka nie jest obszerna ale pochłonęła moją córkę bez reszty. Zadanie jakie czeka w niej na maluchy jest bardzo proste. Muszą one bowiem naklejać naklejki w odpowiednich miejscach. Wygląda to tak, że od początku publikacji strona po stronie znajdują się duże, kolorowe ilustracje przedstawiające jakieś miejsce z przedszkola. Jest szatnia, salka w której dzieci się bawią i uczą, plac zabaw i stołówka. Są też scenki z uroczystości odbywających się w przedszkolu czy teatrzyk, w którym maluchy ochoczo występują. Zadaniem dzieci jest zawsze naklejanie nalepek tak, aby uzupełnić odpowiednie, narysowane przerywaną linią, zarysy przedmiotów. Wszystkie te polecenia rozwiązuje się za pomocą naklejek, które znajdują się wewnątrz książeczki.

Książeczka dostosowana do jego wieku i umiejętności dzieci 3-6 letnich a jej temat czyli przedszkole jest dla dzieci bardzo atrakcyjny. Takie lektury pomagają maluchom również oswoić się z tematyka przedszkola, pokazują co można w nim zobaczyć a uśmiechnięte na ilustracjach dzieci podpowiadają, że jest to miejsce bardzo wesołe i ciekawe.

Moja córka bardzo lubi tego typu książeczki i ochoczo zabrała się za przyklejanie naklejek. Nie sprawiło jej to większej trudności. Poprzez tego typu ćwiczenia maluch rozwija swoje umiejętności, bawi się przyswajając nowe rzeczy oraz oswaja z tym co czeka go w przedszkolu. Oczywiście polecamy tę książeczkę wszystkim małym, ciekawym świata przedszkolakom ;)