sobota, 13 grudnia 2014

"Księga językowych porad Lamelii Szczęśliwej" Joanna Krzyżanek



Wydawnictwo: Święty Wojciech

Rok wydania: 2014

Oprawa: twarda

Format: 210 x 270 mm

Liczba stron: 152

Cena: 27,90 zł


Język polski jest przepięknym choć niełatwym językiem. Niestety coraz częściej wkradają się do niego obcojęzyczne zapożyczenia lub inne błędy językowe. Walkę wypowiedziała im tytułowa bohaterka książki „Księga językowych porad Lamelii Szczęśliwej”, autorką której jest ceniona i popularna polska pisarka Joanna Krzyżanek.
Główna bohaterką jest emerytowana nauczycielka. Gdy przyjaciele Gabrysia i Kajtek proszą ją o pomoc w nauce poprawnej polszczyzny Lamelia podejmuje wyzwanie. Zaprasza dzieci do siebie aby przez siedemnaście dni, codziennie uczyć je nowych rzeczy pozbywając się jednocześnie śmieci z ich ojczystego języka.
Nauka z Lamelią okazuje się być bardzo ciekawa, wręcz porywająca i w niczym nie przypomina nudnych lekcji w szkolnej ławce. Każdego dnia nauczycielka opowiada swym uczniom jedną, odpowiednio przygotowaną bajkę i na jej przykładzie tłumaczy najróżniejsze zasady. Dzieci dowiadują się w jakich sytuacjach używać danego określenia, np. włączyć czy nacisnąć, jest napisane czy pisze, po zakupy czy na zakupy. Lamelia przypomina, że bardzo ważne jest aby umieszczać cudze słowa w cudzysłowie, i że naszych pięknych polskich słów nie powinniśmy zamieniać na ich obce odpowiedniki, jak np. wydarzenie – event, przyjecie – party, uczestniczyć – partycypować. Uświadamia też, że przerywniki typu prawda, tak, nie zbyt często stosowane przeszkadzają  naszym słuchaczom.
Bardzo spodobała mi się idea książki. Coraz częściej kaleczymy nasz ojczysty język, nadszedł więc czas, by zacząć zwracać na to większą uwagę i zatrzymać ten niepokojący nurt. Myślę nawet, że lekcje Lamelii Szczęśliwej z powodzeniem można by potraktować jako lekcję dla każdego Polaka.
Publikacja przykuwa uwagę dzieci zabawną i oryginalną szatą graficzną oraz niemniej wesołymi ilustracjami. Nikt przecież nie powiedział, że nauka musi być nudna i w tym wypadku na pewno tak nie jest. Po takiej lekturze już chyba nikt nie powinien „mówić co mu ślina na język przyniesie” a jednak rozsądniej dobierać słowa. Gorąco polecam ;)


 






Brak komentarzy: