wtorek, 14 maja 2013

"Detektyw Max. Kły Smoka" - recenzja książki



„Detektyw Max. Kły Smoka” to drugi tom przygód młodego detektywa autorstwa Simona Cheshirea. W książce znajdziemy trzy zagadkowe sprawy, o rozwiązanie których poproszono właśnie Maxa. Chłopiec jest uczniem Szkoły Świętego Egberta i z małą pomocą kolegi Błotniaka oraz Izki, najmądrzejszej dziewczyny w szkole, potrafią rozwikłać nawet najbardziej tajemniczą sprawę.
Pierwsze zlecenie powierzone w ręce detektywa Maxa nosi mroczny tytuł „Grobowiec Śmierci”. Grobowiec Śmierci jest komiksem a sprawa związana jest z jego tajemniczym zniknięciem. Z uwagi na unikatowość i jego wysoką cenę właściciel trzymał komiks w sejfie. Nie stwierdzono jednak żadnego włamania więc w jaki sposób mógł zniknąć? Na to właśnie nurtujące pytanie postara się odpowiedzieć Max.
Drugie śledztwo, czyli „Skarb z ulicy Cmentarnej”, jest jeszcze bardziej zawiłe, a wskazówki, które na niewielkim kawałku papieru dostaje Max przypominają plątaninę bezsensownych i zupełnie nie pasujących do siebie słów. Wszystko zaczyna się gdy rodzice jednego ze szkolnych kolegów Maxa kupują stary dom przy ulicy Cmentarnej. Podczas jego remontu znajdują tajemniczy list z instrukcją drogi do rzekomo ukrytego skarbu. Czy Max zdoła rozszyfrować treść listu i czy w ogóle są podstawy ku temu by uwierzyć w jego autentyczność?
Kolejną sprawę „Kły Smoka” powierza Maxowi, ku wielkiemu zdziwieniu chłopca, jego szkolna nauczycielka, pani Beret. Kilkoro dzieci z jej klasy ma dziwne wrażenie, że ktoś obcy był w ich domach. Niby nic konkretnego nie zginęło, a samo wrażenie nie może być dowodem na policji. Nauczycielka prosi wiec o pomoc detektywa. Czy Max zdoła rozwiązać tę zagadkę i jaki wpływ na to będzie miała informacja, że wszystkie mamy uczniów podejrzewających włamanie uczęszczają do klubu o nazwie Kły Smoka?
Wszystkie trzy opowiadania trzymają niewątpliwie w napięciu i są bardzo interesujące. Czytelnik może pobawić się w detektywa i razem z tytułowym Maxem pokusić o rozwiązywanie kolejnych zagadek. Umożliwia to autor pytając nas tuż przed rozwikłaniem zagadki jak my widzimy finał śledztwa, co bardzo spodobało się mojej córce. Max wszystkie fakty notował w swoim notatniku więc czytelnik zawsze może do nich wrócić by przeanalizować całość i wysnuć własne wnioski. Język i styl książki są zrozumiałe dlatego całość czyta się naprawdę przyjemnie. Przy takich właśnie książkach wyobraźnia dziecka rozwija skrzydła. Chętnie z córką sięgniemy po kolejne tomy przygód detektywa Maxa gdyż prowadzenie wraz z bohaterem książki śledztwa nie zdarza się często. Jest to niewątpliwie duży plus lektury. Odsyłam więc wszystkich zainteresowanych przygodami Maxa do książki, na pewno nikt nie pożałuje czasu z nią spędzonego.
Moja ocena 9/10

Wydawnictwo Hachette, 2013

Brak komentarzy: